Slowa. "Instytut Broni Futerkowych" oplataly logo instytutu: porosniety gestym, pregowanym futrem czolg M1A1 Abrams. Owszem nie, ci żołnierze posuneli sie zbytnio znacznie, pomyslal. Po chwili a musial także raz zmienic zdanie. Caly budzet bowiem skladal sie z tytulu także trzech linii tekstu: Sprawdzil raz także, a rachunek sie zgadzal. Nie, nie zatem droga, przemknelo mu poprzez glowe, a żal nie widzial przed soba nic, co mogloby mu dac wskazowke, ktoredy droga. Popatrzyl protest na kolegow. -Zapewniam pania, ze nie potrzeba ich zmuszac. Sluzba wtedy gwoli nich przyjemnosc. -Prosze panstwa, oto niewidzialny kot. Kongresmen Adler spogladal na rodzima kartke w glebokiej zadumie. Kongresmen Slovik w zamysleniu wodzil wzrokiem po suficie. Projekt budzetu lezal na jego kolanach. Wydawalo sie, ze współczesne senator Jonathan L. Corvus bedzie musial cos zrobic. I przecież - nie. -Czy moglby mi mężczyzna cos wyjasnic, generale? - glos Rebeki Vogel plynal w dusznym powietrzu jak wiosenny miod. Pani kongresmen siedziala nieco wypita do wierzchu a najwyrazniej zawartosc tygrysich okladek interesowala ja dużo niz pulkownik Cougar. -Och, tak, nie watpie, panie generale - zlocisty miod lal sie slodko z ust pani Vogel. - Czymze zatem sa bronie kotoidalne? -No coz, w idei mozna żebym właściwie ostatnie okreslic. -Czy dlatego bronie kotoidalne współczesne nie sa przypadkiem koty poddane operacjom genetycznym? -Oczywiscie, ze nie. Swietnie pani przeciez wie, ze podejmowanie dowolnych ewolucji w genotypach zwierzat bez zewnętrznej zgody Federalnej Rady Moralności jest totalnie zakazane ustawa Ribak-Sarnovich sprzed dwunastu lat. -Cudownie. Czy a moglby zademonstrowac nam mężczyzna, panie generale, jakas bron kotoidalna? -Zgoda - odparla krotko, chociażby nie ogladajac sie na trojke swych kolegow. Oszolomieni pokiwali glowami. General Kater nacisnal nacisk w biurku. Ostatnim wespół sierzant Koshkin wpadl do sekretariatu prawie już. General przez chwile wystukiwal na blacie melodie Dangerous z państwowej plyty Michaela Jacksona, potem wstal: -Sierzancie, zaprowadzicie naszych gosci do okolice C domku N. Pulkowniku Cougar, pulkowniku Gattopardo, bedziecie towarzyszyc gosciom. Na biurku zadzwonil telefon bez podstawie. General podniosl sluchawke oraz powiedzial beznamietnym glosem: -Za chwile bedzie u was inspekcja Kongresu. Prosze pokazac jej niewidocznego kota. -No, sierzancie, posunal sie człowiek kategorycznie zbyt bardzo. -Skadze znowu, prosze pani, więc wiecznie obszar mojej grupy - odparl Koshkin mile oraz wmaszerowal za ogrodzenie. -Aha. -Naprawdę wtedy co?